Opublikowano 14 lip 2013 w Dywagacje, przemyślenia | 9 komentarzy

 

Dzisiaj będzie o czymś z najnowszej historii nazewnictwa tabletów. Jak wiemy, tablety pochodzące od dystrybutorów polskich, jak i tych prosto z Chin, przybierają przeróżne nazwy / marki. Wymieńmy takie jak: Yarvik, Kiano, NTT, Vido, Ainol, Modecom i wiele, wiele innych.
Poszczególne marki nadają też przeróżne nazwy poszczególnym modelom lub seriom tabletów. Wymieńmy kilka: Yarvik Xenta, Modecom FreeTab, Ainol Novo Aurora, czy Kiano Fly. I tutaj wszystko jest w porządku, bo nazwa jest nazwą i nikt do wyobraźni autora nic mieć nie może. Natomiast problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy do gry wchodzi, powiedzmy, numeracja. I o tym własnie jest ten krótki artykuł.

Tablet Orange FunTab 10.1

Chcieliśmy się skupić na jakże nieszczęśliwie nadanej nazwie „z numerkiem” dla tabletu wypuszczonego przez sieć komórkową Orange. Gwoli informacji – Operator PTK Centertel, czyli Orange nie tak dawno temu przedstawił swoim klientom nową promocję, gdzie przy wyborze stosownego abonamentu na Neostradę dostajemy w pakiecie tablet o wdzięcznej nazwie FunTab. I tutaj mamy / mieliśmy (czas tak szybko biegnie :( ) dwa urządzenia. Pierwsze o rozmiarze matrycy 7 cali, czyli FunTab 7.0, i drugi o rozmiarze matrycy… No właśnie, ile może mieć tablet kryjący się pod nazwą Funtab 10.1…? Czy ktoś nawet dobrze orientujący się w tej dziedzinie jest w stanie to rozszyfrować?

Pierwsze wrażenie mylne

Oczywiście pierwsze, co przychodzi do głowy (a jakże by inaczej) to to, że tablet ma ekran wielkości 10,1 cala. Bardzo popularny rozmiar. W zasadzie można powiedzieć, że około ⅓ tabletów na rynku ma tę wielkość. I skoro producent (Orange) nadał temu tabletowi nazwę FunTab 10.1, to raczej ani chybi – musi to być jego nazwa plus jego rozmiar. O ironio! Jakież jest rozczarowanie, kiedy po uważnym przejrzeniu specyfikacji technicznej dowiadujemy się, że tablet ma rozmiar nie 10,1 cala, ale 9,7 cala… No więc dlaczego jego nazwa wprowadza nas w błąd?

Dzwoni facet do sklepu…

Sytuacja wzięta z życia sprzedaży internetowej w Polsce. Otóż dzwoni facet / potencjalny klient do sklepu internetowego i mówi, że chciałby kupić etui na tablet o rozmiarze 10.1 cala. Bo właśnie wybrał pakiet z Neostradą na kolejne dwa lata i będzie się niedługo cieszył tabletem 10,1-calowym (FunTab 10.1). Sprzedawca kontent, że wpadło mu kolejne zamówienie zapewnia, że po zaksięgowaniu wpłaty zamówione etui nazajutrz zostanie do klienta wysłane. Jednak doświadczony sprzedawca internetowy postanawia sprawdzić – tak dla własnej wiedzy- jak wygląda specyfikacja tego urządzenia. I jakież jest jego zdziwienie, kiedy dowiaduje się, iż wcale nie jest rozmiaru 10.1 cali, tylko 9,7 cala. No to po co producent dał w nazwie „10.1″, skoro rozmiar jest inny? Przecież jest to informacja niesłychanie myląca i dezorientująca potencjalnego nabywcę. Sprzedawca dzwoni więc do swojego klienta i powiadamia go, że etui, które jutro wyśle będzie miało nieco inny rozmiar od pierwotnie zamówionego. Uff, dobrze, że się w porę zorientował…

(Bez)sens nazewnictwa

Jest wiele nazw tabletów, np. Modecom FreeTab 9704, czy też Pentagram Quadra 9,7, które swoimi nazwami mogą i będą się kojarzyć z rozmiarem 9,7 cala. I czy firma Orange nie mogła choć trochę przemyśleć swojej decyzji, co do nazwy tabletu, i dać mu np. miano FunTab 9,7 IPS, czy jakiejkolwiek innej, która nie wprowadza w błąd? Oczywiście, że mogła. Przecież pierwszy wypuszczony w tej promocji model tabletu siedmiocalowego dostał nazwę FunTab 7.0.

I tyle to by było na dzisiaj, jeśli chodzi o generowanie zupełnie niepotrzebnego zamieszania, bo komuś nie chciało się trochę pomyśleć… Co gorsza, Orange dalej tkwi przy tej nieszczęsnej nazwie… choć obecnie na ich stronie widnieje nazwa FunTab 10.01 – czyżby dodatkowe zero miało robić jakąś różnicę?