Ha! Wiele osób chciałoby znać odpowiedź na to pytanie. Znając przyszłość branży tabletów internetowych można by sporo na tym zarobić. Jednak w tak dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Można jednak pokusić się o pewne przypuszczenia i dywagacje, co niniejszym czynię.
7 cali, 10 cali, a może więcej?
No właśnie: jak to jest z tymi matrycami? Czy wielkość ma znaczenie? Ma, i to duże. Ale nawet nie o wielkość chodzi, a o wygodę użytkowania i cel, jaki stawiamy tabletowi.
Tablety 7-calowe to w zasadzie zabawki. Taki tablet może być oczywiście dość praktyczny – może na przykład służyć jako nawigacja samochodowa. Jednak pracować na nim się w zasadzie nie da. Chcąc na tablecie w wygodny sposób przeglądać strony internetowe, pocztę e-mailową, lub używać jakiejś aplikacji, w zasadzie (na dzień dzisiejszy) musimy mieć rozdzielczość poziomą minimum 1024 px. Mamy zatem jeden czynnik, który musi być spełniony: rozdzielczość minimum 1024, być może 1280 px lub nawet więcej (kiedyś).
Drugi parametr to… ograniczenia ludzkiego wzroku. Oraz nasze palce. Dziwią mnie próby budowania tabletów o 7-calowej matrycy, które mają rozdzielczość powyżej 800 pikseli (w poziomie, czyli po szerszym boku). Dlaczego? Są dwa powody:
- gdy czcionka jest zbyt mała, po prostu nasz wzrok się męczy i nie widzimy zbyt dobrze tekstu,
- ciężko jest nam klikać w linki tekstowe, ponieważ są bardzo małe – a nasze palce w tym momencie wydają się stosunkowo grube i niezgrabne.
Wynikiem tego może być tylko niewygodna praca – albo wręcz brak możliwości pracy na takim urządzeniu.
Odkąd weszły na rynek (szturmem) tablety 7-calowe, czekałem z utęsknieniem na maszyny 10-calowe. Wiedziałem, że dopiero takie urządzenia mają szansę podbić rynek. 7-calówki to zabawki, a na 10-calowych można już nie tylko się pobawić, ale popracować, pośmigać po Internecie, czy wygodnie obejrzeć film.
Reasumując: moim zdaniem, tablety 10-calowe (około 10 cali, bo może być popularne 9,7-cala, może 9, albo 11 – to są detale) będą przez najbliższe lata dominowały na rynku.
Tablet 12-calowy?
No właśnie: czy tablety o wielkości matrycy 12, 13 czy nawet 15 cali (17??) miałyby sens? Oczywiście, że tak! Powód tego stanu rzeczy jest banalnie prosty i nie potrafię zrozumieć, dlaczego producenci jeszcze tego nie wykorzystali.
Spójrz. W tablecie 10-calowym jest mało miejsca. Taki tablet jest bardzo cienki, a matryca zajmuje niemal całą powierzchnię. Mamy po bokach miejsca na porty, ale w środku jest naprawdę ciasno – często brakuje fizycznie miejsca na kolejne gniazdo USB, moduł GPS czy sensownej wielkości baterię. A teraz pomyśl o możliwościach, jakie stoją przed tabletem o 12- lub 13-calowej matrycy. Mielibyśmy:
- większy komfort pracy, dzięki większemu ekranowi,
- większą rozdzielczość ekranu (np. 1280 px w poziomie), czyli większą powierzchnię roboczą,
- także więcej miejsca na wirtualną klawiaturę,
- więcej miejsca na baterię (co prawda musiałaby ona obsługiwać większą matrycę, jednak i tak miejsce na baterię by to rekompensowało z nawiązką, ponieważ podświetlanie matrycy to tylko jedno z zadań, jakiemu musi podołać bateria),
- więcej miejsca na wewnętrzne moduły, kości pamięci, większą kartę grafiki, radiatory, systemy chłodzenia.
Jak widzisz: same zalety!
Zaraz powiesz, że wadą takiego rozwiązania będzie wielkość tabletu, który będzie nieporęczny. Już tłumaczę mój punkt widzenia w tym temacie.
Spójrzmy na tablet 10-calowy. Jest dość spory – nie schowasz go w kieszeni. W zasadzie przypomina wielkością format B5. Skoro nie zmieści się do kieszeni (tak jak tablet 7-calowy, który do większej kieszeni zmieści się), to musisz schować go np. do teczki czy plecaka, zgadza się? I tutaj dochodzimy do kluczowej kwestii. Jeśli taki tablet i tak musi być chowany w teczce, to dlaczego miałby mieć akurat 10 cali i nie więcej? Co stoi na przeszkodzie, aby był wielkości A4? Przecież właśnie taki jest podstawowy standard dla dokumentów, segregatorów, dużych kalendarzy książkowych itd. Zatem tablet 12- lub 13-calowy byłby doskonały.
Podsumowanie
Moim skromnym zdaniem, jeśli chodzi o wielkość tabletów (wielkości matrycy), przyszłość będzie następująca:
- Dalszy rozwój tabletów 7-calowych. Standardem stanie się GPS i wbudowany tuner TV. Poprawią się matryce, które dziś kuleją nieco (musi standardem stać się IPS). Mniejsze tablety w zasadzie nie mają sensu, więc chyba nie będą produkowane. Taki tablet służy głównie do zabawy, czasem jako nawigacja samochodowa, rowerowa czy piesza, a także jako odbiornik telewizyjny (np. na rybach).
- Dominacja tabletów 10-calowych z matrycami IPS. Będą rosły parametry (ilość rdzeni, pamięci RAM, ROM, szybkość grafiki), będą dochodziły nowe standardy komunikacji. Na takich tabletach można nie tylko świetnie się bawić (sam to robię z córką – namiętnie grywamy w Angry Birds), obejrzeć komfortowo film w łóżku przed spaniem, ale także surfować po Necie, czy nawet prowadzić biznes lub e-biznes. Dołączając zewnętrzną klawiaturę i mysz mamy zastępstwo dla netbooka.
- Dojdą do gry tablety 11, 12 i 13-calowe. Być może nawet większe. Pojawią się tablety z rozdzielczością natywną matrycy full HD. Na takim tablecie będzie można wygodnie pracować. A po podpięciu zewnętrznej klawiatury i myszki zamienią się w laptopa. Oczywiście wydajność takich tabletów będzie niższa od wydajnych notebooków (nie wspominając o komputerach stacjonarnych), jednak nie o to tutaj chodzi. Raczej chodzi o wygodę, mobilność i wszechstronność zastosowań, a nie o demoniczną wydajność, uruchamianie równocześnie kilkunastu aplikacji czy granie w najnowsze gry na dużych rozdzielczościach.
Być może znajdą się osoby, które się ze mną nie zgodzą. Ale właśnie tak (w skrócie) widzę przyszłość tabletów.
Przesyłka GRATIS
100 dni na zwrot
Twój koszyk
