“Pierwsza liga tabletów” pojawia się w dyskontach
Pewnie wielu pomyśli: “Jak to możliwe, żeby w dyskoncie spożywczym pojawił się tej klasy tablet?” Okazuje się, że w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. Bo właśnie 29 sierpnia 2013 w sprzedaży w sieci sklepów Biedronka ponownie wszedł tablet marki Acer. Piszę “ponownie”, ponieważ pierwszy rzut (tak to nazwijmy to) tych urządzeń miał miejsce w Biedronce w kwietniu 2013 (przed komuniami).
Parametry “biedronkowca”
Przypomnijmy, że nazwa tego tabletu to Acer B1- A71. Jego cena to 399 złotych. A więc nie jest to 199 złotych, ale drugie tyle. Trudno się było spodziewać, aby taka marka wypuściła, nawet do Biedronki, tablet za tak niską cenę.
Warto dodać, ze światowa premiera tego tabletu nastąpiła w styczniu tego roku i do tej pory w większości sklepów kosztował ok. 500 zł.
Acer B1-A71 oferuje nam dwurdzeniowy procesor MediaTek MT8317T i tylko 512 MB RAM. Pamięć wewnętrzna to 8 GB, z możliwością powiększenia przestrzeni do 32 GB za pomocą karty pamięci.
Na pokładzie tego urządzenia mobilnego mamy zainstalowany OS Android w wersji 4.1 Jelly Bean.
„Przepraszam, czy mogę kupić tablet?”
29 sierpnia osobiście pojawiłem się aż w trzech sklepach sieci Biedronka (w Krakowie) i dowiedziałem się, że… tablet był. Było kilka sztuk rzuconych na półkę i się rozeszły. Podobno mają jeszcze być, ale trzeba zaglądać i sprawdzać – rzuciła mimochodem ekspedientka. Naszła mnie pewna refleksja: czy aby te tablety nie rozeszły się pomiędzy pracownikami sklepu Biedronka, tudzież członkami rodzin tychże pracowników? Mniejsza o moją refleksję. Przejdźmy dalej.
Segment „A” zniża się do poziomu budżetowego?
Parametry modelu Acer B1-A71 każą go sklasyfikować, jako tablet segmentu „B”, czyli budżetowego. Tak, to nie żart, tylko czysta kalkulacja. Otóż jakiś już czas temu giganci w branży wymyślili sobie, że dobrze byłoby zdobyć też przynajmniej część rynku przeznaczonego dla tabletów budżetowych. Dodajmy, że rynku największego, gdyż portfele większej części społeczeństwa (nie tylko polskiego) nie są aż tak zasobne, żeby kupować sprzęt z najwyższej półki.
A zatem wypuszczenie tabletu budżetowego przez uznaną markę stało się jak najbardziej realne pod warunkiem, że… parametry nie będą z najwyższej półki. Bo za tą cenę, przecież być nie mogą. Coś za coś.
Pomysł okazał się chyba niezły, biorąc pod uwagę to, że tablety Acera przy pierwszym kwietniowym rzucie (2013) znikały z półek Biedronki, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. I, jak widać, nadal się tak dzieje.
Lepsza marka, nawet ze słabszą specyfikacją
Wychodzi na to, że klient woli mieć tablet nawet o niespecjalnych parametrach, ale sygnowany przez jednego z liderów rynku. Czy to daje większą gwarancję bezawaryjności takich urządzeń? Wydawałoby się, że tak, bo przecież taki tablet, podobnie jak inne topowe modele Acera, musi (?) być poddawany rygorystycznemu testowi kontroli jakości na liniach produkcyjnych „tajwańskiego tygrysa”.
Chociaż tak naprawdę odpowiedź, jak zwykle, daje dopiero codzienny test zwykłego użytkownika, który niestety trochę narzeka, oj narzeka… Wystarczy zajrzeć do internetu. Pytanie tylko, czego się ludzie spodziewali, kupując elektronikę w Biedronce…?
Przesyłka GRATIS
100 dni na zwrot
Twój koszyk
